Amerykański akcent

  • Autor: Katarzyna
  • Data: 08.08.2019
  • Kategoria: Inne

26 614 przelecianych kilometrów.

 

Około 9000 kilometrów przejechanych autem.

 

Około 259 kilometrów na piechotę.

 

Około 164 kilometrów nowojorskim metrem.

 

Około 3 kilometrów hulajnogą.

 

Około 4 kilometrów na rolkach.

 

Jakoś 1 kilometrów przepłynięty wpław, wolę się pluskać w wodzie.

Po takim podsumowaniu trzeba wyciągnąć jakieś wnioski. Najlepiej językowe!

To były odjechane wakacje, to była podróż w znane i nieznane, to była nauka miejsca, które znam z filmów, bajek i legend. Tych mitycznych historii o Ameryce. Lądzie, gdzie mówi się po angielsku. Ale nie jest to taki angielski, o jakim mówiono mi w szkole. Tobie także. Świat szkolnictwa  delikatnie udaje, że jak Stany Zjednoczone długie i szerokie mówi się w nich wyłącznie po angielsku amerykańsku.
Język angielski i Stany Zjednoczone to taka słodka prawda. Ale bliska półprawy.

Czy amerykański akcent istnieje?

Po kursach językowych znamy acent American English, AmE. Bardzo biały akcent, taki wręcz krystaliczny. Jakby w życiu jadł sajgonek, takosów, hummusu i curry.
Bądźmy szczerzy. Rzeczywistość jest taka, że Stany to kraina, gdzie nie wszyscy mieszkający tam ludzie władają tym językiem brawurowo. Często mówią, jak potrafią. Mówią z akcentem ze swojego języka ojczystego, hiszpańskiego, mandaryńskiego, hindu, arabskiego czy rosyjskiego. Z takimi akcentami nie spotykamy się w szkole. Podręczniki o nich zapominają.

O różnorodności kulturowej Miami mam dla Was coś tutaj:

Dlaczego o tym wspominam? Czy to w ogóle ważne?

Bardzo. Oj, jak bardzo. Jeśli nikt za bardzo nas nie uczy i nie uświadamia o różnorodności językowej amerykańskiej ulicy to musimy to zrobić sami. Przyglądajcie się akcentom. Albo miejcie świadomość że inne niż ten jeden, jedyny oficjalny istnieją. Po co? Żeby lądując na amerykańskiej ziemii, albo rozpoczynając rozmowę przez telefon z posiadaczem amerykańskiego paszportu nie zakładać, że usłyszycie akcent z Hollywodzkiego filmu. Bowiem lekcje usuwania akcentu pobiera większość akotów, dla których angielski nie jest językiem ojczystym.

Stany mają to do sobie, że mi osobiście dodają powera. Pod każdym względem. Wraca człowiek i chce więcej, ludzi, więcej sztuki, jeszcze więcej natury, jeszcze więcej jeszcze więcej, w końcu to kraj wielkości.

Chcę Wam powiedzieć, co to oznacza. Wracam teraz do mojej pracy i pracy nad KSIĄŻKA! A zatem! Do roboty Katarzyna!
W jakim celu o tym mówię? Moim największym marzeniem jest, aby ta książka była dla każdego z Was wizą do jego własnej Ameryki, którą może znaleźć w międzynarodowej korporacji, w Grecji na plaży, czy w Berlinie na food travelingu. Ta książka to językowa wiza, dająca możliwość spełnienia swojego językowego amercian dreamu za pomocą każdego języka.

Amerykański akcent kojarzy mi się z wolnością.

Amerykański akcent kojarzy mi się z różnorodnością.

Amerykański akcent to paradoks, krzyżówka i plątanina całego świata, który wybrał Stany Zjednoczone na swoje miejsce zamieszkania.

Moją inną podróżniczą refleksję znajdziedzie tutaj:

To był dobry czas i dobra lekcja. Mam nadzieję, że nie tylko ja z Niej skorzystam, ale także Wy. Amerykański akcent to słodka półprawda. Nie dajcie się nabrać.

Komentarze

Pytania?

Z przyjemnością rozwieję wszelkie wątpliwości. Pamiętaj, za pierwsze spotkanie nie płacisz.
Każde kolejne kosztuje 70zł/h (j. francuski)
lub 100zł/sesję (coaching).




Spotkania odbywają się w moim gabinecie przy ulicy Piłsudskiego we Wrocławiu.

tel:+48 886 290 743

e-mail:pytanie@katarzynastelmach.pl