Jak zrozumieć, co mówi do Ciebie rodowity Francuz?

  • Autor: Katarzyna
  • Data: 15.01.2018
  • Kategoria: Bez kategoriiJęzyk francuski

– Ę?Ałe.symeklabatimontrera.żkrłaę.

 

A wolniej i wyraźniej i po ludzku może?

 

Czyli kilka słów o tym, jak zrozumieć, co mówi do Ciebie rodowity Francuz!

Wylądowane! Ahoj! Pierwsza paryska przygodo!

Bienvenu Beauvais – Paris. Przecież nikogo nie stać, żeby latać Air France czy Lot na L’aéroport de Paris-Charles-de-Gaulle!

Tylko stawiasz stopę na ziemii Edith i Napolena i tak bardzo mało romantycznie musisz skorzystać z toalety. Korzystasz. Wychodzisz z niej. I tym oto sposobem, jak zwykle tracisz orientację, co i gdzie, więc od razu myślisz:

– O! Pierwsza okazja do wypróbowania mojego francuskiego! Gdzie tu odebrać bagaż?

Widzisz pana, który coś naprawia przy instalacji na drabinie i pytasz grzecznie:

– Bonjour, ça va? Je suis perdu(e), où je peux récupérer mon bagage?
(Dzień Dobry, gdzie mogę odebrać mój bagaż?)

– Ę?Ałe.symeklabatimontrerażkrłaę.

A wolniej i wyraźniej i po ludzku może? Aż się chce wylosować jakieś koło ratunkowe, bo bez pomocy z zewnątrz sytuacja wydaje sie być nie do uratowania.

I fna dodatek facet macha głową, w stronę jakiegoś kąta, gdzie stoi inny facet, ale nie wiesz, czy to on ma ci podać bagaż, czy to policja i zaraz Cię aresztują, za złą odmianę czasownika na terenie Francji?

Z całego tego parlotoku rozumiesz tylko, że là-bas coś, czyli tam i że on w coś wierzy, ale w co? Głupio tak od razu dzwonić do swojej nauczycielki od francuskiego po pomoc, więc grzecznie dopytujesz:

– Pourriez-vous répéter ?
(Mógłby Pan powtórzyć?)

– Żdi,cemeclabatiedra.

Poziom adrenaliny znów skacze, facet beznamiętnie wraca do swojego śrubokręta, a Ty stoisz i tracisz wiarę, że cały kurs francuskiego miał jakikolwiek sens.
W koncu ktoś z tłumu się lituje i mówi Ci:

– Bagaże odbiera się tam, a gość Ci mówi, że drogę pokazać Ci może tamten gość.

A twój monolog wewnętrzny tylko się napędza:

– Drogę? Tamten gość?
Gdzie tu była droga? Przecież on mi mówił, że w coś wierzy!

Koniec rwania włosów z głowy

Najpierw mała weryfikacja stanu rzeczy.
Znasz je po francusku?

Ouais. Un mec. Jamais deux sans trois. zut.
(Ta. Facet. Do trzech razy sztuka. Kurde.)

Jeśli nie, to albo jest to czysty przypadek i wszystko jest w porządku, albo… uczysz się z podręcznika.

Mniej książek, więcej życia

Mój ogólny pogląd na uczenie się można podsumować bardzo krótko: mniej książek, więcej życia.

Przez życie rozumiem tu realną naukę właśnie życiowych sformułowań, słówek, czy dźwięków, które pomogą nam poczuć klimat parlowania jeszcze przed francuskimi podróżami i obieraniem bagażu na Bouvais.

W przypadku języka francuskiego każdy uczący zmaga się na początku z szokiem audio-wizualnym.
Milion liter, a jeden dźwięki? Mózg szaleje, motywacja odpływa, a łzy napływają. Przy pierwszym kontakcie z rodowitym Francuzem często mamy powtórkę z rozrywki z powodu natłoku dźwięków, których nie słyszeliśmy w nagraniach do ćwiczeń w podręczniku. Co z tym fantem zrobić?

Oglądać filmy – żeby też napatrzyć się na tańczące w innym, niż polski rytm usta Francuzów.
Przeglądać plotkarskie gazety i portale – żeby zobaczyć słowa, których nikt nam nie pokazał w podręczniku.
Czyta blogi – oj czytać, czyta, bo piszą je ludzie, a nie lingwiści i widzimy tam żywy język.
Wywiady – bo nikt tego nie reżyseruje, a właśnie wtedy szyk zdania nabiera realnych kształtów i przestaje być rażąco poprawny.
Komiksy – tutaj mamy w prawdzie formę pisaną wielu dźwięków, także tych pochodzących z ust bohaterów, które są onomatopejami – wiesz jaką salwą radości dla twojego mózgu byłoby odkrycie, że to, co oglądał w komiksie to, ten sam zaśpiew z ust prowadzącego jakiś francuski talk show?
Podcasty – i tutaj, słuchanie języka bez silenia się na zrozumienie całości treści mogę wyciągnąć niczym broń i przystawić Ci do skroni Drogi Czytelniku. Mówili osłuchuj się z językiem? Zachęcali do słuchania telewizji? Tłukli do głowy, że nie musisz wszystkiego rozumieć i to jest bardzo ok i to jest ważne? Ot co!

Ogólnie rzecz biorąc niewyreżyserowane materiały (tak, jak Pan z lotniska na Bouvais) są fantastycznym źródłem dźwięków, których klasycznie się nie uczymy. Słynne francuskie pff, ouais itp. itd. pojawiają się w podręcznikach, ale zobaczenie ruchu ust natywnego użytkownika języka ma zupełnie inną wartość – serwuje nam podróż do serca języka i jego charakteru.

Francuzi nie znają własnego języka?

Chwila. Anormalne konstrukcje gramatyczne, znikające ne i pojawiające się wszędzie bien oznacza, że Francuzi nie znają własnego języka?
A w twoim podręczniku do języka polskiego były takiego słowa, jak: kurde, facet, czy ta?
Nie. Podręcznik pokazał Ci teoretyczną wersję języka polskiego. Podobnie jest z wersją francuską.
Wprawdzie w wielu książkach znajdziesz słowo ouais. Ale na tym się kończy.
Przeglądając materiały na poziomie podstawowym nie zawsze natrafimy na słowa wielce użyteczne … i nieformalne. A z nich także składają się dialogi. Nawet te proste.

A wiesz co powiedział Pan na samym początku?

– Huh, Ah! Ouasi, ce mec la-bas tu montrerais je crois, huh? – Hm?

(A! Ta, myślę, że ten gość tam Ci pokaże, hm?)

 

 

Komentarze

Pytania?

Z przyjemnością rozwieję wszelkie wątpliwości. Pamiętaj, za pierwsze spotkanie nie płacisz.
Każde kolejne kosztuje 70zł/h (j. francuski)
lub 100zł/sesję (coaching).




Spotkania odbywają się w moim gabinecie przy ulicy Piłsudskiego we Wrocławiu.

tel:+48 886 290 743

e-mail:pytanie@katarzynastelmach.pl